Menu

marzenia można spełniać

podróżowanie - to jest to co tygryski lubią najbardziej

W poszukiwaniu muzyki w mieście Mozarta oraz o Królu Popu w Monachium

biedna.asiula

Miasto Mozarta przywitało nas błękitnym niebem i brakiem autobusów do Klagenfurtu. Przed wyjazdem sprawdzałyśmy rozkład ÖBB, czyli kolei austriackiej, do której należy również PostBus. Znalazłyśmy wtedy autobus za 14 euro, ale na stacji kolejowej w Salzburgu okazało się, że nie ma nic takiego i możemy jedynie wrócić pociągiem za 40 euro!!!

Dobrze, że Agata ma sprawną komórkę, więc rozpoczęłyśmy trochę nerwowe poszukiwania alternatywnego powrotu. W niedzielę jednak nikt nie jechał samochodem do Klagenfurtu, zostało wyjść z miasta i łapać stopa. Nie wiedziałyśmy do końca, gdzie powinnyśmy stanąć oraz szkoda było opuszczać Salzburg bez jego zwiedzania. Zadzwoniłam, więc do Amandy, z którą jechałyśmy do Monachium, miała wracać w poniedziałek i zgodziła się nas zabrać. W tym czasie Agata znalazła hostel YoHo!, który mieści się niedaleko dworca. Za noc w 6-osobowym pokoju zapłaciłyśmy po 19 euro. W końcu można było ruszyć w poszukiwaniu dźwięków muzyki Mozarta.

10744711_886512484707318_1720348270_nPA190286PA190274

Salzburg przecina rzeka Salzach, a miasto otaczają góry. W niedzielny wieczór nie było za dużo turystów, więc spokojnie przeszłyśmy prze wąskie uliczki starej części miasta (zabytkowe centrum miasta zostało wpisane na listę UNESCO), obserwując wystawy sklepów i słuchając muzyki ulicznych muzyków. Mijałyśmy kolejne kościoły, znajdujące się w barokowej dzielnicy katedralnej, wspięłyśmy się do Twierdzy Hohensalzburg (Festung Hohensalzburg), skąd roztaczał się widok na nocny Salzburg. Nie mogłyśmy pominąć również domu, w którym urodził się Mozart, jednak 10 euro za wejście to przesada, więc podziwiałyśmy jedynie fasadę domu i Kościół Uniwersytecki znajdujący się naprzeciwko. Zmęczenie po kilku dniach pełnych wrażeń  zaczęło o sobie dawać znać, kiedy usiadłam z Chai Latte i marcepanowym tortem w McDonaldzie.  Wróciłyśmy wcześniej do hostelu, gdzie szybko zasnęłam. Następnego dnia odwiedziłyśmy Mirabellgarten z „der Zwergerlgarten”, czyli kamiennymi ogrodowymi krasnalami. Zdążyłyśmy dojechać do Klagenfurtu na dwie godziny przed kursem z niemieckiego. Kilka dni odpoczynku i ruszamy dalej!

 PA190281imagesPA190271

 PA1902982PA2003271PA2003151

P.S.  Koniec postu, a o Michael Jacksonie ani słowa! Już śpieszę z wyjaśnieniami :)

W piątek wieczorem, spacerując po ulicach Monachium trafiłam na pomnik  Orlando di Lasso, jednego z kompozytorów późnego renesansu. Jednak o tym dowiedziałam się z Wikipedi i nie jego muzyka spowodowała, że podeszłam do pomnika. Kompozytor został zmuszony do podzielenia się swoim miejscem niedaleko Bayerischer Hof (pięciogwiazdkowy hotel) z Królem Popu. Od chwili jego śmierci w 2009 roku miejsce to stało się celem pielgrzymek fanów Jacksona. Cokół pomnika został oklejony zdjęciami Michaela, dookoła stoją kwiaty, znicze, świeczki i figurki z napisami, które mają wyrazić uczucia fanów pogrążonych w żałobie po stracie swojego idola. Czemu akurat to miejsce stało się „święte”? Jackson zatrzymywał się zawsze w Monachium w hotelu Bayerischer Hof. Dzięki temu pomnik Orlando di Lasso jest najczęściej odwiedzanym pomnikiem w Monachium. 

 lassusmedia.facebook.363260e9706347acbf76f23d49a67b3f.normalized67657737

© marzenia można spełniać
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci