Menu

marzenia można spełniać

podróżowanie - to jest to co tygryski lubią najbardziej

Bonjour - Goedemorgen

biedna.asiula

Belgia jak wiadomo jest krajem dwujęzycznym, językami oficjalnymi jest francuski i flamandzki. Oczywiście mieszkając w Brukseli można poprzestać na znajomości języka angielskiego, ale jak to ujął nasz przewodnik w Parlamencie Europejskim, jest to tak jakby się przyjmowało postawę kolonisty. Musiałam się jednak przyzwyczaić do tego, że w sklepie ekspedientka zwraca się do mnie po francusku.

 

Wtorek nie przyniósł wielu wydarzeń jeśli chodzi o zwiedzanie miasta, raczej instytucji. Odwiedziliśmy biuro Wielkopolski, Komitet Regionów (mieliśmy cudownego przewodnika, który bardzo ciekawie, z żartem opowiadał nam o funkcjonowaniu tej instytucji oraz o swojej własnej ścieżce kariery). Tym razem obiad jedliśmy w stołówce Komitetu Regionów i czuliśmy się już bardziej pewni wybierając swoje dania. Stamtąd musieliśmy dostać się przez błoto i nieodśnieżone chodniki do Eurochambres (organizacja zrzeszająca izby handlowe). Popołudnie spędziliśmy w Leuven. Ponieważ byliśmy tam przed 18 udało nam się znaleźć sklep, chyba jeden z tańszych, bo kolejki sięgały do połowy regałów. Bardzo trudno było się zdecydować na jedną czekoladę i jakie wybrać piwo. Chciałyśmy smakowe, ale okazało się, że te które kupiłyśmy nie było wcale malinowe, jak się nam wydawało. Wieczorem nauczyłam dziewczyny grać w Uno.

 

Każdy wita nas na naszych kolejnych spotkaniach informacją, że taka pogoda nie jest normalna w Belgi w marcu. Podobno ostatnie tak silne opady śniegu w marcu były tutaj w 1880 roku!!! Wybraliśmy sobie historyczny moment. Mimo takiej ilości śniegu nikt nie pomyślał, żeby wyłączyć fontannę...

 

Środę rozpoczynam od wizyty w Instytucie Studiów Europejskich na Uniwersytecie Vrije w Brukseli, bierzemy udział w wykładzie dla studentów z USA poświęconemu polityce środowiskowej UE, następnie doktorant z Wielkiej Brytanii przedstawia nam politykę zagraniczną UE, pomiędzy wykładami zostajemy zachęceni do podjęcia studiów na tej uczelni. Obiad w stołówce, początkowo przerażenie - ceny nie dla studentów są o 3 euro wyższe, całe szczęście nasza legitymacja działa. W końcu próbuje frytek i rozczarowuje się, bo smakują po prostu jak frytki. Za to danie, które sobie wybrałam na chybił trafił okazało się porażką. Nigdy więcej! Popołudniu czeka nas jeszcze Parlament Europejski, a następnie kilka godzin spaceru po Brukseli. W ich trakcie oglądamy olbrzymi Pałac Sprawiedliwości, który już od kilku lat stoi w rusztowaniach. Mamy jeszcze jeden przejazd metrem, więc postanawiamy z tego skorzystać. Jakie jest moje przerażenie, kiedy wkładam kartę do czytnika, a ona nie działa! Za mną tłoczą się już kolejni pasażerowie, facet popycha mnie do przodu i przechodzę bez biletu na drugą stronę, ale dziewczyny zostały! Kasia idzie z biletem do punktu informacji i okazuje się, że włożyłam bilet nie tą stroną!

 

Naszym celem jest dojście do Manneken Pis, czyli siusiającego chłopca, stojącego na skrzyżowaniu dwóch uliczek. Jestem trochę rozczarowana tą rzeźbą, spodziewałam się, że jest większa. Centrum turystycznej Brukseli, wszędzie czuć zapach wafli (1euro), które jak dla mnie są  same w sobie bardzo słodkie, a można zamówić takie z czekoladą. Zostało jeszcze trochę czasu do zbiórki, więc spacerujemy od sklepu do sklepu, największym zainteresowaniem cieszył się jak zawsze sklep z zabawkami. Zapomniałam napisać, że Belgia jest także ojczyzną Smerfów, przy jednym z nich mamy nawet zdjęcie.Wafle!Maneken Pieprzed biblioteką w LeuvenLeuven - ratuszBruksela - zima wpełni i fontannaSmerfyStreet Art w BrukseliiParlament UE, ale posłowie pojechali do Starburgaw Pałacu SprawiedliwościKomitet Regionów

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • biedna.asiula

    Muszę sprostować mój wpis, jak słusznie zauważyła Margo, w Belgii można posługiwać się także językiem niemiecki, ponieważ jest również językiem urzędowym. Mój błąd i ignorancja. Przepraszam!

© marzenia można spełniać
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci